Strona główna  | FAQ  |  Szukaj  |  Użytkownicy  |  Grupy   |  Rejestracja  |  Profil  |  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  |  Zaloguj

 Filmy, Seriale i Kino Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
adiJ
Headcrab wyjadacz
Ostrzeżenia: 1


Dołączył: 28 Gru 2007
Skąd: Wejherowo


Xfire: Szkoda RAMu
PostWysłany: Czw Sty 31, 2013 19:56 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Też jestem po Django; zastanawia mnie scena kiedy kobieta w chuście ogląda zdjęcie i ustawia ostrość, w tle partenon czy coś w ten deseń i dwoje dzieciaków biały i czarny.

O co chodziło, kim była itp?

Oglądałem go dosyć późno więc może nie skojarzyłem, może to coś oczywistego? Oczko

_________________
`Wśród baranów trzeba być wilkiem. R. Hess
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomośćNumer Gadu Gadu
Joz
Kopfkrabbe



Dołączył: 22 Lis 2008
Skąd: Casablanca

Steam ID: sc.com/id/joz

PostWysłany: Czw Sty 31, 2013 21:24 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

adiJ napisał:
Też jestem po Django; zastanawia mnie scena kiedy kobieta w chuście ogląda zdjęcie i ustawia ostrość, w tle partenon czy coś w ten deseń i dwoje dzieciaków biały i czarny.

O co chodziło, kim była itp?

Oglądałem go dosyć późno więc może nie skojarzyłem, może to coś oczywistego? Oczko
Nie, nie było w sumie nic zauważyć. W wersji finalnej filmu, jest to zwyczajny red herring, cameo ze strony Zoe Bell, ulubionej kaskaderki Tarantino.

Nie została umieszczona w filmie, o tak sobie. Jej postać jest szczątkami pięciogodzinnej wersji filmu, którą Quentin musiał okroić z powodu nacisków producentów.
Spoiler:

W oryginale, jej postać miała o wiele większą rolę - tak jak całej bandy i Billy Crash. Z wywiadów z nią wiadomo, że miała mieć jakąś efektowną scenę walki i to że nosi chustę jest spowodowane "brakiem" części twarzy



Naprawdę czekam aż Quentin wyda edycję rozszerzoną na Blu-Ray.
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomość
adiJ
Headcrab wyjadacz
Ostrzeżenia: 1


Dołączył: 28 Gru 2007
Skąd: Wejherowo


Xfire: Szkoda RAMu
PostWysłany: Pią Lut 01, 2013 00:17 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Dobrze, że na pod nosem jest filmowy ekspert i nie muszę tłuc się po różnorakich forach, zastanawiając się do jakiego stopnia wierzyć w słuszność ich słów Oczko

Masz u mnie piwo Joz ^^

_________________
`Wśród baranów trzeba być wilkiem. R. Hess
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomośćNumer Gadu Gadu
zwieracz
Headcrab wyjadacz



Dołączył: 25 Lis 2008


Steam ID: Pan Zwieracz
Xfire: srajer
PostWysłany: Sob Lut 02, 2013 12:47 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Widzę, że nie tylko mnie zaintrygowała ta postać. Oczywiście osoby, z którymi oglądałem zupełnie na nią nie zwróciły uwagi -_-
Natomiast ja w pierwszej chwili myslałem, że to Kate Hudson, po oczach. I myślałem, że będzie to jakiś gościnny występ gwiazdki kina i że jej motyw będzie poszerzony. Zwłaszcza że potem była ta scena ze zdjęciem.
W sumie wiele się nie pomyliłem w kwestii wyglądu, bo Zoe Bell wygląda prawie identycznie z twarzy jak Kate.
I tak też podejrzewałem, że to jakieś pozostałości po wersji reżyserskiej.

A co do filmu, to oczywiście rozwaliła mnie scena z kapturami Uśmiechnięty

_________________
Image
Image
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomośćOdwiedź stronę autoraNumer Gadu Gadu
Sion
Headcrab wyjadacz



Dołączył: 07 Cze 2009
Skąd: Kraków

Steam ID: Sion[PL]

PostWysłany: Sob Lut 02, 2013 23:55 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Warm Bodies

No nie powiem, wreszcie jakiś powiew świeżości w klimatach zombie, a do tego wszystko opatrzone humorem.

World War Z

Tutaj drugi film o zombie w bardziej klasycznej oprawie (super mega zwyczajny, niezniszczalny gość ratuje świat i rodzinę), ale ze świetnymi efektami specjalnymi.

Szykują się bardzo ciekawe premiery w 2013.
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomość
Joz
Kopfkrabbe



Dołączył: 22 Lis 2008
Skąd: Casablanca

Steam ID: sc.com/id/joz

PostWysłany: Nie Lut 03, 2013 00:10 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Mnie zaintrygowała cała szajka która towarzyszy postaci Zoe Bell. Dlaczego? Dlatego, że wśród nich znalazły się całkiem znane osoby: Robert Carradine (brat Davida i Keitha, w Polsce znany głównie z Zemsty Frajerów), Michael Bowen (Buck z Kill Billa), Jake Garber (jeden z najsłynniejszych obecnie make-upowców), Ted Neeley (Jesus Christ Superstar), James Parks (Syn Michaela Parksa aka Syn #1), oraz Tom Savini (tego pana nawet nie będę przedstawiał).

Szkoda, że nawet nie dostali chwili kamery która się na nich zatrzymuje (z wyjątkiem Neeleya i Bell), tak jak chociażby Amber Tamblyn ze swoim dwusekundowym cameo.

Zastanawia mnie też jeszcze inna sprawa - ile ten film trwał w głowie Quentina przy pierwszej edycji scenariusza. Dlaczego to zastanawiające? Pierwsza wersja już zedytowanego filmu wynosiła około 5h, a podejrzewa się, że ponad połowy scenariusza nie nakręcono. Z bardzo różnych przyczyn - Sasha Baron Cohen miał grać jedną z ciekawszych ról (powiązanych z przeszłością Broomhildy), ale zrezygnował aby grać w Les Miserables. Najpierw Kevin Costner, a potem Kurt Russel porzucili jedną z głównych ról Ace'a Woody'ego, którą następnie Quentin skreślił i zastąpił ją powiększając role Jamesa Remara i Waltona Gogginsa.

Przyznam szczerze, naprawdę trochę widać brak ręki Sally Menke - edytorki wszystkich filmów Quentina aż do Bękartów, która umarła w 2010.

Sion napisał:
World War Z

Tutaj drugi film o zombie w bardziej klasycznej oprawie (super mega zwyczajny, niezniszczalny gość ratuje świat i rodzinę), ale ze świetnymi efektami specjalnymi.

Szykują się bardzo ciekawe premiery w 2013.

Czuję się osobiście bardzo obrażony faktem, że ten film dalej używa tytułu "World War Z". Przeszedł przez produkcyjne piekło, scenariusz był przepisywany wielokrotnie przez kilka osób, reżyser też zmieniał się co chwilę (jedyne co cały czas pozostawało bez zmian to Brad Pitt w roli głównej) i w chwili obecnej ten film nie ma nic wspólnego z kultową już książką.
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomość
Dabu
Fast headcrab
Ostrzeżenia: 4


Dołączył: 07 Maj 2007
Skąd: Ponyville

Steam ID: dabu

PostWysłany: Pon Lut 04, 2013 00:31 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Django

Jak komuś się podobały Bękarty Wojny, to spodoba się i to. Podobny humor, podobny klimat.

Drogówka

Początkowo śmieszne, potem momentami już imo trochę przesadzone (choć w sumie co ja tam arystokrata mogę wiedzieć). Szału nie ma, ale w sumie polecam. 7/10

_________________
Image
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomośćWyślij emailOdwiedź stronę autora
django
Stary Headcrab



Dołączył: 13 Kwi 2009



Xfire: django1wz
PostWysłany: Pon Lut 04, 2013 22:51 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Dabu napisał:
Django

Jak komuś się podobały Bękarty Wojny, to spodoba się i to. Podobny humor, podobny klimat.

U mnie dopiero od 15 lutego. :<

_________________
http://make-everything-ok.com/
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomośćNumer Gadu Gadu
Joz
Kopfkrabbe



Dołączył: 22 Lis 2008
Skąd: Casablanca

Steam ID: sc.com/id/joz

PostWysłany: Sro Lut 06, 2013 01:36 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

1 lutego pojawił się nowy serial House of Cards. Serial jest produkowany i dystrybuowany przez Netflix, a nie przez jakąś stację. Co ciekawe - wszystkie 13 odcinków pojawiło się od razu.

Serial jest remake'm angielskiego serialu BBC o tym samym tytule. Opowiada o losach amerykańskiego polityka Franka Underwooda, jego żony Claire i o tym jak wygląda życie w Kongresie.

Produkowany przez Davida Finchera. W rolach głównych Kevin Spacey, Robin Wright, Kate Mara. To political drama, więc nie każdemu może się spodobać. Ja osobiście nie przepadam za takim gatunkiem, ale ten serial wyjątkowo mi się spodobał. Polecam obejrzeć pilot i przekonać się czy to nasze klimaty.
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomość
Tollaner
Stary Headcrab



Dołączył: 02 Lis 2008


Steam ID: Tollaner

PostWysłany: Sro Lut 06, 2013 06:09 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Co więcej - odcinki mają długości potrzebne na zawarcie w nich historii. Nie było sztucznego przycinania pod typowe 42 minuty i tworzenia niepotrzebnych cliffhangerów "żeby ludzie wrócili za tydzień".

_________________
Image
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomość
adiJ
Headcrab wyjadacz
Ostrzeżenia: 1


Dołączył: 28 Gru 2007
Skąd: Wejherowo


Xfire: Szkoda RAMu
PostWysłany: Wto Lut 12, 2013 15:52 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

@Maxoss

Atlas Chmur jest ładnym filmem, z niezłą muzyką i aktorstwem ale to wszystko. Jest również prymitywny, pełny sztucznego patosu. Nie wiem jak można powiedzieć że jest ciężki do zrozumienia, dużo wątków nie rozwiniętych, poskracanych, wszystko podane jak na talerzu, pomijając fakt, że to powielone wzorce.

Ale fakt, film mi się podobał.

_________________
`Wśród baranów trzeba być wilkiem. R. Hess
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomośćNumer Gadu Gadu
Joz
Kopfkrabbe



Dołączył: 22 Lis 2008
Skąd: Casablanca

Steam ID: sc.com/id/joz

PostWysłany: Wto Lut 12, 2013 21:17 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

adiJ napisał:
Nie wiem jak można powiedzieć że jest ciężki do zrozumienia, dużo wątków nie rozwiniętych, poskracanych, wszystko podane jak na talerzu, pomijając fakt, że to powielone wzorce.
Montaż, montaż i jeszcze raz montaż. Zbyt wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy jak niezbędny dla filmu jest dobry montaż. Jest jak gitara basowa dla piosenki rockowej - dobra jest niezauważalna ale o wiele ulepsza utwór; zła potrafi cały spaprać.

To właśnie montaż na ogół potrafi uczynić prosty scenariusz i cały film w zbyt trudny dla zrozumienia dla przeciętnej widowni (właśnie Cloud Atlas), lub jako niezrozumiałą masę scen (do głowy przychodzi mi w tej chwili Tinker Tailor Soldier Spy). Może to też wyjść na dobre - przykładem niech będzie Incepcja, która była stosunkowo prostym filmem, ale skonstruowanym w taki sposób że dla wielu wyszedł jako film skomplikowany i wyjątkowo inteligentny. Bardzo dobry montaż potrafi zmienić całkiem nudną historię w porywający film (The Social Network jest idealnym przykładem, albo cała trylogia Bourne'a która jest jedną z najlepiej zedytowanych trylogii akcji jakie widziałem).

Niestety, w Cloud Atlas już po pierwszych 10 minutach zauważyłem już pewne braki. Montaż nie był BARDZO zły, ale nie był odpowiednio przejrzysty dla każdego widza. Z tym, że o ile ani mnie, ani Adijowi nie przeszkodziło to zbytnio w dalszym oglądaniu i zrozumieniu filmu, tak mniej uważny widz (przeciętny zjadacz popcornu) mógł mieć duży problem.

Ale brak nominacji do głównych nagród za set, efekty specjalne i make-up uważam za farsę.
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomość
Maxoss
Stary Headcrab



Dołączył: 15 Sty 2012




PostWysłany: Pią Lut 22, 2013 15:57 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Wczoraj obejrzałem sobie Wreck-it Ralph (po Polskiemu Ralph Demolka). Lepszej animacji nie oglądałem przez ostatnie 3 lata. Czysty majstersztyk, widać, Disney powoli wraca do formy uświadamiając nam, że nie tylko im Hannah Montanna w głowie.

Z łatwością przyznaje tej bajce 10/10 za ogół. Za postacie, za fabułe oraz ciekawie przedstawiony świat gier, za animacje. Nawet Polski dubbing przypadł mi do gustu.
Najlepsza postać w bajce? Vanellope Język
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomość
zwieracz
Headcrab wyjadacz



Dołączył: 25 Lis 2008


Steam ID: Pan Zwieracz
Xfire: srajer
PostWysłany: Pią Lut 22, 2013 16:50 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Obejrzałem "Życie Pi" - ok, taka bajka, może być,
poczytałem interpretacje filmu na filmwebie - WOW!

_________________
Image
Image
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomośćOdwiedź stronę autoraNumer Gadu Gadu
Dabu
Fast headcrab
Ostrzeżenia: 4


Dołączył: 07 Maj 2007
Skąd: Ponyville

Steam ID: dabu

PostWysłany: Nie Lut 24, 2013 22:40 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

A ogląda ktoś Sherlocka? Ten taki serial, osadzony we spółczesności? Fajowy, trochę House'a przypomina. Język Ale też ma i klimatu nieco oryginalnego Sherlocka, no i ta muzyka. Miodzio.

Jeden z najlepszych seriali BBC, przepustka do dużej kariery Cumberbatcha i Freemana, od wakacji tegorocznych nowy (trzy odcinkowy) sezon. Naprawdę, fantastycznie zrobiony, jak największy znak jakości -- Joz

_________________
Image
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomośćWyślij emailOdwiedź stronę autora
Ozi
Nie chce mi się
Ostrzeżenia: 3


Dołączył: 08 Lis 2007
Skąd: jestem?



PostWysłany: Pon Lut 25, 2013 00:10 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Joz, nie wstydź się, możesz sobie co jakiś czas posta napisać, a nie wklejać się do innych.

_________________
ImageImage
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomośćOdwiedź stronę autora
Joz
Kopfkrabbe



Dołączył: 22 Lis 2008
Skąd: Casablanca

Steam ID: sc.com/id/joz

PostWysłany: Pon Lut 25, 2013 01:04 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Dzięki Ozi Uśmiechnięty

Panie i Panowie. Dzisiaj mamy ostatnią niedzielę lutego, co oznacza najbardziej kontrowersyjną noc w branży - Oscary 2012. Nikt się nimi nie interesuje, nikt nie przejmuje, a i tak wzbudzają gorące emocje.

Tego roku udały mi się dwie rzeczy - obejrzałem prawie wszystkie (8 na 9, zgadniecie który celowo pominąłem?) nominowane filmy i zobaczę livestream o 2:30. Jeżeli ktoś dzisiaj też nie ma co robić w nocy, podam linka jak się pojawi. ( http://sports-livez.com/channel/ch-46.php ) A skoro obejrzałem ww. obrazy, napisałem krótką recenzję ich dotyczącą, tak na parę godzin, zanim wszyscy będą ekspertami w tej dziedzinie. I tak tego nikt nie przeczyta, ale co mi szkodzi?




Amour - francusko/austriacki hit z tegorocznego Cannes. Historia porusza wiele trudnych tematów - miłość, małżeństwo, ale też starość i chorobę. Zdecydowanie najtrudniejszy, jak też i najbardziej ambitny film w całym zestawieniu. Ma bardzo prostą kinematografię, ale taki już jej urok. Robi doskonały użytek ze stałych ujęć. Myślę, że może być zbyt trudny w wymowie dla amerykańskiej widownii, ale jestem niemalże pewny Oscara za najlepszy film nieanglojęzyczny.
Szanse na statuetkę: jeżeli propaganda jednak nie zdominuje, to dość duże, choć nie pamiętam by film aż tak niemainstreamowe i ambitne dostawały Oscara w tej kategorii.


Argo - dramat i thriller z politycznym zabarwieniem Bena Afflecka. Ben Affleck jest o wiele lepszy, gdy stoi po drugiej stronie kamery, niż w jej świetle, co już wiemy od czasu Good Will Hunting. Mimo, że wyreżyserował dopiero trzy filmy, można już mówić iż jest solidny - wszystkie trzymają poziom. Pamiętam jak pół roku temu, po zobaczeniu jednego zwiastuna wiedziałem że ten film zamiesza w nagrodach. I rzeczywiście, co druga to Argo.
Ale czy ten film zasługuje na to wszystko? Film jest świetnie zbudowany - mimo że oczywistym jest jak historia się kończy, przez cały czas trzyma w napięciu. Doskonale zagrany, przystępnie zedytowany, udanie napisany. I to właśnie brak nominacji dla reżyserii Bena Afflecka jest moim zdaniem największym skandalem. Argo jest niesamowicie równy, rzadko kiedy zdarza mi się obejrzeć film do którego obiektywnie nie ma się do czego przyczepić. Trochę trąci propagandą i owszem; tak jak dwa inne nominowane w tym roku filmy, pod pewnym względem przekłamany (rola Kanadyjczyków w rzeczywistości była o wiele bardziej znacząca, bardziej niż CIA). Problemem było to, że Argo pomimo faktu iż jest filmem praktycznie idealnym, książkowym wręcz, nie porwał mnie. Obejrzałem, pomyślałem - bardzo dobry film, ale nie sprawił że chciałem go chłonąć więcej i bardziej (jak było np. w przypadku Casablanki, Ojca Chrzestnego i innych "idealnych" filmów), coś podobnego miałem przy "Shawshank Redemption". Ale, może to właśnie takie filmy powinniśmy nagradzać?
Szanse na statuetkę: duże, aczkolwiek nie kolosalne (jeżeli wygra, to pierwszy przypadek od 1989 kiedy statuetkę za Reżyserię i za Film dostają różne filmy)


Beasts of the Southern Wild- cudowne dziecko egzotycznej kinematografii. Nie chcę się o tym filmie rozpisywać, bo nie chcę go równać z ziemią. Miałem po tym filmie bardzo niskie oczekiwania a i tak się zawiodłem. Mętna historia, koszmarna kinematografia (używanie shaky-cam, jeżeli nie jest z pierwszej osoby (patrz Blair Witch Project), powinno być karane śmiercią kariery operatora kamery) i kreacje... no nie wiem. Sam już nie pamiętam o czym konkretnie był ten film, a oglądałem go jeszcze w lutym. Przejdzie do historii, bo za ten film nominację dostała najmłodsza aktorka - tylko za to, że była odrobinę mniej irytująca niż pozostałe aktorki w jej wieku. Nominowany w imię poprawności politycznej. Moim zdaniem, najgorszy ze wszystkich nominowanych w tym roku.
Szanse na statuetkę: bardzo małe, praktycznie jedyny film którego zwycięstwem byłbym ogromnie zaskoczony.


Django Unchained - spaghetti western Quentina Tarantino. O tym filmie już się rozpisywałem. Obiektywnie rzecz ujmując, stoi na podobnym poziomie co Inglourious Basterds. Nie jest filmem idealnym, ale muszę przyznać - ze wszystkich nominowanych na nim najbardziej się ubawiłem. Na tyle, że widziałem go trzy razy.
Szanse na statuetkę: średnie, z przeważeniem na małe, z jednej strony nie ma szans aby właśnie za Django Tarantino wygrał, ale z drugiej strony - producenci filmu bardzo dobrze umieją go wypromować wśród Akademii, oraz głosujący mogą wpaść w tzw. white guilt syndrom, syndrom poczucia winy z tego powodu, że jesteś biały i wstyd Ci za czasy pre-secesyjne.


Les Miserables - nagrywany na żywo musical dziejący się w XVIII wiecznej Francji. Jeżeli strzelaliście, że obejrzenie tego filmu sobie darowałem - trafiliście. Niestety tak się niefortunnie złożyło, że jestem ogromnym fanem powieści Victora Hugo, a także pierwszego musicalu na jego podstawie, który w sumie rozpoczął moją przygodę z tym gatunkiem. Wystarczyło jednak proste zdanie znajomej mi osoby, która podziela moją miłość do tego dzieła, mówiącej zawiedzionym głosem: "Po prostu... nie", abym sobie darował seans. Recenzje też nie są pochlebne. Po prostu, nie do końca wyszedł. Kreacje aktorskie są ponoć bardzo fajne, ale zwyczajnie ten film się nie udał. Czasami tak się zdarza, bez żadnych przyczyn. Może kiedyś obejrzę w telewizji, na razie nie mogę wyrazić się na ten temat.
Szanse na statuetkę: średnie, odrobinkę wyżej niż w przypadku Django, aczkolwiek myślę że statuetki za kostiumy i pozostałe techniczne to i tak będzie bardzo dużo.


Life of Pi - przygodowy film z trójwymiarowym tygrysem. W moim odczuciu - efekty były bardzo ładne, aczkolwiek nie ponadczasowe, za 10 lat będą naprawdę uznawane za stare. Historia nie porywa, w sumie jakbym miał szukać więcej w tym filmie, to oprócz efektów ciężko coś wymienić. Nie był zły, był całkiem ok. Niekoniecznie mój kawałek chleba, ale może się podobać ludziom. Myślę, że może cierpieć na syndrom Slumdoga - "nie mogę się zdecydować, to niech będzie Slumdog, przyjemny film, nikt inny przecież na niego nie zagłosuje", pomyślała połowa Akademii. Są dwa wyjścia - albo będzie największym przegranym i nie dostanie nic, lub jedną; albo wygra same techniczne.
Szanse na statuetkę: średnie, z przeważaniem na duże, to może być czarny koń z 11 nominacjami.


Lincoln - czyli co byłoby gdyby słynny łowca wampirów, nigdy nie zdobył swojej siekiery. Dla ludzi niezainteresowanych postacią Lincolna, czy dla 80% nieamerykanów ten film może wydać się nudny. Mi tam się podobał, miał bardzo dużo ciekawych kreacji. Szczerze, to uważam ten film, za najlepszy film Spielberga od czasów Raportu Mniejszości (Tintina w to niewliczam, a Munich dalej nie widziałem). Przypomina starego Spielberga, z czasów Szeregowca Ryana, czy Listy Schindlera. Film dało się zrobić lepiej, pewne elementy były niepotrzebne, ale to bardzo solidna biografia.
Szanse na statuetkę: bardzo duże, gdybym mniej lubił postać Abrahama, i mniej by mi się ten film spodobał, nazwałbym go Oscarbaitem, od 5 do 7 statuetek przewiduję.


Silver Linings Playbook - komedia romantyczna w gwiazdorskiej obsadzie. I ten film to w zasadzie tyle. Nie, nie ma tu żadnego haczyka. Nie jest opowiedziany w bardzo nieliniowy sposób, nie porusza delikatnych tematów. Ot, jedynie główny bohater choruje na chorobę afektywną dwubiegunową. Oprócz tego, rozpoczyna się, rozwija i kończy dokładnie tak jak wszystkie inne komedie romantyczne naszej ery, czym sam mnie ten film zaskoczył (spodziewałem się, sam nie wiem czego. Czegoś odmiennego?). Nie ma jakiegoś wybitnego scenariusza, kreacje są niezłe - ale nie powalają. Zastanawiałbym się czemu ten film w ogóle jest nominowany, ale szybkie spojrzenie na produkcję - Weinstein Company. To Ci sami ludzie odpowiedzialni za to, że w 1998 roku statuetkę otrzymał film "Shakespeare in Love". Dalej nie widziałem tego filmu i nie mam zamiaru, w sumie nie znam nikogo kto by to widział, z własnej woli. Jeżeli chodzi o sam Silver Linings Playbook - można obejrzeć z sympatią; lub samemu jak jest się fanem "Garden State", bardzo te dwa filmy są podobne.
Szanse na statuetkę: duże, o dziwo. Wśród wielu członków Akademii to może być film drugiego, trzeciego wyboru. Plus, tyłek Jennifer Lawrence jest naprawdę ładny. Naprawdę, sama jej część ciała zasługuje na Oscara.


Zero Dark Thirty - była żona Jamesa Camerona znowu odcina wojenne kupony. Wybaczcie, nie mogłem się powstrzymać takiego podsumowania. Ale taka jest prawda. Jeżeli trzy lata temu się opłaciło, to czemu nie teraz? Polowanie na Bin Ladena trwa. Piękna i silna rudowłosa agentka, która nie potrzebuje zniewalającego ją mężczyzny szuka Bin Ladena. Dla niektórych zaskoczeniem był brak zbyt wielu strzelanin. Widziałem serial Homeland (który ten film próbuje trochę naśladować, nie odwrotnie!), więc szoku nie było. Moim zdaniem, trochę lepszy niż Hurt Locker, ale nie jakiś wybitny. Gdyby nie to, że w tym roku już mamy dwa inne filmy pokazujące jak wspaniałą nacją jest UNITED STATES OF FREEDOM, zwycięstwo byłoby w kieszenii. Tak może być ciężko. Słyszałem, że w amerykańskich kinach, nie było słychać nic przez ostatnie 15 minut, tyle było oklasków (znowu przepraszam za ten okropny żart)
Szanse na statuetkę: całkiem duże, trochę mniejsze niż Lincoln. Cała nadzieja w tym, że Akademia już może być trochę zmęczona tą wojną. Pokładam ogromną nadzieję w tych ludziach.

Obejrzałem też sporo innych filmów, które w tym roku zostały bardzo pominięte, a najbardziej:

Spoiler:

The Master - film Paula Thomasa Andersona. 9 nominacji w tym roku, to bardzo duże i oczywiste "Fuck You!" w stronę tego filmu. A szkoda. Jest kontrowersyjny, ale tylko ktoś kto nie widział żadnego filmu tego reżysera by się tego nie spodziewał. Film ma niesamowitą kinematografię, o wiele lepszą niż Skyfall, który ma najlepszą z nominowanych. Ma doskonały OST, którego urzekał i doskonale trzymał klimat. Miał fantastyczny scenariusz, z pasjonującymi dialogami, pisanymi pod fantastycznych aktorów. Kreacje trójki głównych bohaterów były idealne i cieszę się, że chociaż one zostały docenione. Moim zdaniem, można o tym filmie mówić w kategoriach najlepszego filmu PTA, a on słabych filmów nie ma.

Moonrise Kingdom - film Wesa Andersona. Tak jak i wyżej, bardzo specyficzny w charakterze, dla danego reżysera, i tak jak wyżej - to najlepszy film w całym jego dorobku. Piękny pod każdym względem, wzruszający, nostalgiczny i chyba najbardziej realny, ze wszystkich Wesa Andersona. Wstyd na całej linii, że nominacja tylko za Najlepszy Scenariusz Oryginalny. Ale cóż, to Wes Anderson. Jego albo się kocha, albo nie do końca rozumie.

Cloud Atlas - pominięty w każdej kategorii, a tajemnicą Poliszynela jest dlaczego (Akademia, jak i całe Hollywood, to bardzo konserwatywne środowisko. Bardzo nie lubią transwestytów z różowymi włosami). O tym filmie już pisałem, powtórzę tylko - muzyka, charakteryzacja, oryginalny utwór - gdzie to wszystko, pytam się. Mam wrażenie, że za 20 lat, ten film będzie klasykiem, tak jak Matrix, lub Blade Runner.

The Intouchables - francuski film, druga Amelie, wymieniany razem z Amour jako jeden z faworytów. O tym filmie też już pisałem, bardzo dużo ludzi go widziało. Nie mam żadnego pomysłu dlaczego nie było nominacj. Dlatego że każdy jej się spodziewał?

Dredd - dobra, wiem że teraz naciągam. Ale chociaż za montaż dźwięku, proszę. Cokolwiek, żeby ten film nie był aż tak niedoceniany, toż to Robocop naszych czasów (fun fact: scenariusz Robocopa, to scenariusz na podstawie komiksu Judge Dredd, po BARDZO dużym liftingu).



Jeżeli chodzi o inne kategorie, to pewnie Daniel Day-Lewis i Jennifer Lawrence (mówiłem, wspaniały tyłek) wygrają (ewentualnie starsza pani z Amour, Emmanuelle Riva, jeżeli ten film będzie wygrywał wszystko inne); Anne Hathaway ma praktycznie Oscara w kieszenii za 20 minut płaczu i śpiewania. Ciekawa rozgrywka będzie w zasadzie tylko przy Najlepszym aktorze drugoplanowym - wszyscy Ci panowie mają już statuetki na koncie i wszyscy Ci panowie mają bardzo duże szanse na wygranie, jeśli:
  • Alan Arkin: honorowo, za pół godziny bycia sobą w filmie. Jeżeli Argo będzie zdobywał wszystko, może się załapać
  • Robert De Niro: "Dziękujemy panie DeNiro, ładnie pan płakał ale niech już pan wróci do ambitnych filmów."
  • Philip Seymour Hoffman: bardzo mu kibicuję, zachwycił mnie w The Masterze i to w sumie jedyna realna szansa tego filmu na coś
  • Tommy Lee Jones: bardzo ładnie akompaniował DDLowi; jeżeli Lincoln będzie zbierał wszystko, ma bardzo duże szanse.
  • Christoph Waltz: wszyscy wiemy, że powtórzył swoją rolę z Bękartów. Ale to była idealna rola życia. Uroczy bydlak, ukradł ten film razem z Samuelem L. Jacksonem. Nie będę zły jak wygra, najmniejsza niespodzianka będzie jak on dostanie. I przez minutę będzie dziękował Tarantino.


Scenariusz oryginalny? Zaskakująco Django może coś ugryźć, pamiętajcie, Weinstein Company. Liczę na Moonrise Kingdom, ale to przecież Zero Dark Thirty kończy się śmiercią Bin Ladena. Tak bardzo szokujące i dobre.
Scenariusz nie-tak-oryginalny? Spodziewajcie się, że to będzie ten sam film, który wygra wszystko inne. Błagam, byle nie "Beasts of Southern Wild".
Animacje? Mam nadzieję że to nie będzie Brave, bo to słabszy film Pixara, a głupio odcinać sobie dalej kupony z nazwy; ale jest najbardziej realnym kandydatem. Z krótkometrażowych - szczerze, nierealnie liczę na Fresh Guacamole, dlatego że nie ma nawet dwóch minut, a twórca jest trochę jak Banksy. Ale Paperman podbił wszystkie serca.
I mam nadzieję, że Skyfall dostanie za najlepszą piosenkę. Wpada w ucho, ma interesujący tekst i pasuje do filmu. Reszta kategorii mnie nie interesuje.

Czy się sprawdzi? Za parę godzin się dowiemy. Jeżeli przeczytałeś całość, moje gratulacje.




EDIT: Cztery godziny snu i jestem. Od razu koło szóstej położyłem się spać, wybaczcie za brak aktualizacji. W przyszłym roku na pewno stawiam u bukmachera, bo w sumie wyłączając dokumenty i krótkometrażowe to nie trafiłem trzech.

Ostatecznie, najbardziej zaskoczył mnie Tarantino wygrywający (ale mówiłem - white guilt i Weinstein Company), oraz to że w trakcie całej ceremonii już wszyscy pogodzili się że Life of Pi dostanie statuetkę za najlepszy obraz, a jednak okazało się inaczej.

Spoiler:

pls respond

Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomość
marcinoz97
Stary Headcrab



Dołączył: 26 Wrz 2011
Skąd: mam to wiedzieć?

Steam ID: Meowchin

PostWysłany: Pon Lut 25, 2013 18:36 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Szczerze mówiąc, nie widziałem żadnego z nominowanych filmów oprócz Sugar Man. A obejrzałem go wczoraj wieczorem Bardzo szczęśliwy
O Sugar Man mogę powiedzieć tylko kilka słów: film jest naprawdę świetny, dobrze zmontowany, wciągający, i mega pozytywny Uśmiechnięty Stoi na równie wysokim poziomie, co Man on Wire, więc jeżeli ten film komuś się spodobał, to Sugar Man na pewno przypadnie mu do gustu. Czy zasługuje na statuetkę? Cóż, nie specjalnie znam się na filmach, ale jeżeli Man on Wire zasługiwał, to Sugar Man też.
Nie warto mówić na temat jego treści czegokolwiek - jeżeli nie chcecie sobie psuć seansu to najpierw go obejrzyjcie, potem dyskutujcie.

Na The Master planowałem iść, ale mój ukochany opolski Helios nie raczył wykupić licencji, więc się nie wypowiem.

O Operacji Argo w ogóle pierwszy raz słyszę :O

Lincoln - jak się uda, to obejrzę, ale nie jestem na to jakoś strasznie napalony.

Na Django również planowałem iść, ale dziennie był tylko jeden późnonocny seans, więc się nie udało. Obejrzę na pewno.

Hobbit - po odświeżeniu sobie pierwszej części Władcy Pierścieni straciłem ochotę na części pozostałe, a tym bardziej na Hobbita, który podobno jest jeszcze głupszy (tak - IMO Władca Pierścieni jest głupi). Całkiem spore szanse, że obejrzę - na pewno się wypowiem Oczko

Widziałem jeszcze Meridę Waleczną, ale tego nie licze Język Byłem na nieplanowanym seansie z 6-letnią siostra, więc jakoś specjalnie się nim nie przejmowałem .W sumie fajna, animowana bajeczka z happy endem, z utrzymanym wysokim poziomem Pixara. Zwykła miła historyjka - nic ponadto. Wreck-it Ralph nie widziałem, ale zobaczę na pewno, i myślę że to on powinien dostać tego Oscara - może myślę tak dlatego, że jestem graczem Oczko

No i to tyle Uśmiechnięty
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomość
galaretka007
Dojrzały Headcrab
Ostrzeżenia: 1


Dołączył: 07 Mar 2012
Skąd: 3city

Steam ID: playowiec

PostWysłany: Pią Mar 22, 2013 23:01 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Może widzieliście, może nie Oczko
Dodaje filmik z Despicable Me 2 dla mnie bomba! Bardzo szczęśliwy
http://www.joemonster.org/filmy/51506/Minionki_wracaja

_________________
Image
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomośćNumer Gadu Gadu
Sion
Headcrab wyjadacz



Dołączył: 07 Cze 2009
Skąd: Kraków

Steam ID: Sion[PL]

PostWysłany: Sob Mar 23, 2013 10:37 Odpowiedz z cytatemPowrót do góry

Zrobiłeś mi dzień... ^^

Dawno się tak nie uśmiałem.
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Forum działa na skrypcie phpBB © 2001-2007 phpBB Group :: Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)